Gdy sześćdziesięcioletnia Helena Wójcik kupiła musztardowy fotel, jej były mąż zadzwonił i zapytał, czy zupełnie straciła rozsądek.
Helena spojrzała na fotel stojący pośrodku małego mieszkania w Toruniu i po raz pierwszy od dawna roześmiała się głośno.
—Możliwe —odpowiedziała. —Ale przynajmniej teraz tracę go na własny rachunek.
Z Antonim przeżyła trzydzieści dwa lata. Nie pił, nie zdradzał, nie podnosił głosu. Po prostu zawsze wiedział lepiej. Jakie firanki kupić. Dokąd pojechać na urlop. Czy Helenie wypada zapisać się na kurs tańca.
Po rozwodzie wynajęła mieszkanie na Mokrem. W pierwszą noc spała na materacu, jadła drożdżówkę z papierowej torby i słuchała tramwajów.
Było jej trochę smutno.
Ale smutek należał tylko do niej. I to okazało się dziwnie kojące.
Kacper mieszkał piętro wyżej. Miał czterdzieści jeden lat, pracował jako maszynista i wracał do domu o godzinach, w których inni dopiero nastawiali budziki.
Poznali się, gdy Helena zatrzasnęła drzwi z kluczami w środku.
—Mogę zadzwonić po ślusarza —zaproponował.
—A może umie pan otwierać zamki spinką jak w filmach?
—Nie. Ale umiem czekać ze zdenerwowanym człowiekiem.
Usiedli na schodach. Kacper wyjął z torby dwie kanapki z jajkiem. Helena przyjęła jedną.
Później pomagał jej zawiesić półkę. Ona cerowała mu oderwany guzik w służbowym płaszczu. W soboty chodzili na potańcówki organizowane w domu kultury. Kacper tańczył źle, ale bez wstydu.
Syn Heleny, Piotr, zareagował inaczej.
—Mamo, on jest prawie w moim wieku.
—Ty masz trzydzieści sześć lat i narzekasz przy każdym kroku. Kacper przynajmniej nie depcze mnie cały czas.
—Ludzie będą gadać.
—Ludzie nie mieszkali z twoim ojcem. Niech więc zajmą się własnymi kuchniami.
Piotr przestał dzwonić tak często. Helena udawała, że jej to nie boli.
Kilka tygodni później Antoni urządził rodzinny obiad z okazji urodzin wnuczki. Przy deserze spojrzał na Helenę i zapytał przy wszystkich:
—To prawda, że znalazłaś sobie młodszego opiekuna?
Przy stole zapadła cisza.
Helena odłożyła widelczyk. Chciała odpowiedzieć, ale zobaczyła minę Piotra. Syn patrzył na talerz, jakby miał nadzieję, że temat sam zniknie.
Wtedy odezwała się dziesięcioletnia wnuczka.
—Babcia nie potrzebuje opiekuna. Babcia nauczyła się tańczyć.
Dziewczynka pobiegła do pokoju i wróciła z telefonem. Pokazała nagranie z domu kultury. Helena wirowała w granatowej sukience, a Kacper próbował nadążyć.
Nie wyglądała śmiesznie. Wyglądała na szczęśliwą.
Piotr obejrzał film dwa razy.
Następnego dnia stanął przed mieszkaniem matki z pudełkiem.
W środku były czerwone buty do tańca.
—Nie wiedziałem, jaki rozmiar —mruknął. —Można wymienić.
Helena przymierzyła je. Pasowały idealnie.
Wieczorem Kacper czekał na nią przed domem kultury.
—Gotowa?
Helena spojrzała na nowe buty.
—Nie. Ale już nie zamierzam czekać, aż będę gotowa.







