PL
Mam siedemdziesiąt trzy lata. Trzydzieści jeden lat mieszkam w tym bloku na czwartym piętrze w Łodzi.

Nazywam się Gosia i od ośmiu lat prowadzę salon groomerski „Cztery Łapy” w Krakowie, na Prądniku Czerwonym.

Nie pamiętam, która była godzina, ale w schronisku pod Zgierzem pachniało już mokrą sierścią i płynem

Wróciłem z warsztatu przed dziewiętnastą. Na klatce palliła się tylko jedna żarówka, ta przy windzie.

Widziałam go, zanim on mnie zauważył. Wyszedł z rękawa w hali przylotów lotniska we Wrocławiu, opalony

Wróciłem we wtorek, trzy dni przed planem. Pociąg z Warszawy do Wrocławia śmierdział tanim odświeżaczem

Żółta koperta leżała w przegródce mojej torby od osiemnastu dni. Przygotowałam ją po tej aferze z bluzką z pralki.

Zjawił się w kuchni, kiedy segregowałam paragony po babci. Pachniało koperkiem i starym tynkiem, za oknem

Kuba wrócił do domu po południu, kiedy wyjmowałam z piekarnika zapiekankę z makaronem i brokułem.

Siedzieliśmy przy stole nakrytym odświętnym obrusem. Moja teściowa, pani Zofia, rozłożyła przed nami










