Zofia z Krakowa miała sześćdziesiąt trzy lata i od dawna nie czekała już na cuda. Po śmierci męża mieszkanie wydawało się za duże, herbata stygnęła za szybko, a telefon milczał całymi dniami. Tego ranka usiadła przy kuchennym stole, spojrzała na stare zdjęcie Jana i cicho powiedziała: „Nie wiem, za co mam jeszcze dziękować”.
Wtedy zadzwonił domofon. Na dole stała jej wnuczka Basia z drożdżówką w papierowej torebce i zeszytem w ręku. „Babciu, pani w szkole kazała nam napisać o kimś, kto nauczył nas dobra. Napisałam o tobie”. Zofia długo nie mogła wydobyć głosu. Potem otworzyła okno, wpuściła do kuchni chłodne krakowskie powietrze i pierwszy raz od miesięcy poczuła, że życie jeszcze trzyma ją za rękę.
Wymień 3 rzeczy, za które jesteś dziś wdzięczny…





