– Ty mogłaś zrezygnować z pracy, a ja nie?

– Nie mogę sobie nawet wyobrazić, jak oni będą żyć – mówi Sara – Od miesiąca zalegają ze spłatą kredytu a jeszcze muszą płacić rachunki za media. Ja nie mogę im pomóc. Moja najmłodszą córka jest na studiach. A wiesz, jakie studenci mają stypendium. Ale kto im pomoże? Ostatnie daję córce i wnukom, ale zięć jest obrzydliwy, jak się na niego patrzy.

Moja najstarsza córka Susan niedawno skończyła trzydzieści cztery lata i od ponad dziewięciu lat mieszka ze swoim mężem. Zarówno córka, jak i jej mąż dorastali w tym samym mieście, zaczęli się spotykać po ukończeniu studiów, a następnie wzięli ślub. Ich małe miasteczko jest oddalone o dwie godziny jazdy pociągiem od stolicy.

Susan pracuje jako pielęgniarka na oddziale chorób zakaźnych. Od ponad roku pracują w ścisku. Ledwo doczołguje się do domu i zapada się bez sił. Elizabeth i jej mąż Mark do niedawna pracowali w stolicy.

– Dostawali dobrą pensję – mówi Susan – ale w naszym mieście nie można znaleźć normalnej pracy, a wynagrodzenie jest o kilka rzędów wielkości niższe. A mają dwójkę dzieci i jeszcze muszą spłacać kredyt za samochód. Widać, że nie jest im łatwo. Do domu wracają dopiero po 20.00, potem jedzą kolację, biorą prysznic i kładą się spać. Do pracy dojeżdżają pociągiem, jest to wygodniejsze, nie ma korków.

Pani Elżbieta i jej mąż mają dwie córki bliźniaczki. Wnuczki niedawno skończyły siedem lat. Moja szwagierka pomagała córce i zięciowi, zawoziła dziewczynki do przedszkola, odbierała je, a nawet zostawała z nimi, gdy były chore. Wszystko było w porządku…

– Tego lata teściowa mojej córki złamała nogę – opowiada Susan – i to tak poważnie, że przeszła dwie operacje. Teraz teściowa zabrała do siebie najstarszą córkę, która jest teraz na urlopie macierzyńskim, i teraz ona też musi opiekować się swoją matką.
– Co teraz zrobić z córkami? – Pani Elżbieta była zmartwiona. – W tym roku idą do szkoły, a my mamy pracę kilometr dalej.
– Nie mogę jeszcze zrezygnować z pracy – westchnęła Susan – pracuję na zmiany. Ale tutaj wszystko samo się poukładało. Sytuacja w miejscu pracy jej córki była ostatnio bardzo napięta. Szef kazał dwóm jej koleżankom napisać list z rezygnacją. Wiecie, jak to działa w dzisiejszych czasach: jeśli nie odejdziesz dobrowolnie, będą cię źle traktować.

Elżbieta napisała rezygnację, bo wiedziała, że od początku września nie będzie mogła pracować. Zaczęła szukać pracy w naszym mieście, ale nie nastąpiło to szybko, ponieważ pandemia sprawiła, że praca była na wagę złota. Mogła znaleźć tylko pracę zmianową lub niskopłatną.

– Poradziłam córce, żeby zrobiła sobie przerwę, kiedy jej córki pójdą do szkoły, pozwoliła jej dostosować ich rozkład zajęć, a potem znów zaczęła myśleć o pracy. Co widziała przez ostatnie cztery lata – tylko pociągi elektryczne? Nie było nadziei na pomoc mojej szwagierki, a nawet gdyby udało jej się wyzdrowieć, zajęłoby to ponad rok. Powiedziałam jej wtedy, że możesz zostać w domu przez kilka miesięcy, a potem coś znajdziesz.

Na początku Mark wydawał się zgadzać. Oczywiście, teraz jest jedynym żywicielem rodziny, nie będzie im łatwo, ale nie ma innego wyjścia. A potem, na początku października, wrócił do domu wcześniej niż zwykle i powiedział Elżbiecie, że napisał list z rezygnacją, który szefowie podpisali, nie pracując.

– Czy coś ci się stało? Jak my teraz będziemy żyć? – Elżbieta nie wiedziała nawet, o co zapytać męża.
– Nie, nic mi nie jest, a w pracy wszystko jest w porządku – odpowiedział mąż – jestem zmęczony, męczą mnie te poranne pobudki. Jestem zmęczony całym moim życiem w drodze.
– Co to znaczy, że jest zmęczony tym, że musi wcześnie wstawać! – mówi moja teściowa. – I co on będzie jadł? Córka została zwolniona, a ma dwoje pierwszoklasistów, a co zięć ma z tym wspólnego? Co on teraz zamierza robić? Leżeć na kanapie? Czym będzie spłacał kredyt? Z czego oni będą żyć? Nie mają żadnych oszczędności, tylko czterdzieści tysięcy! To nie są żadne pieniądze! A on nie chce szukać nowej pracy!

Na początku teściowa nic nie powiedziała zięciowi, tylko patrzyła w milczeniu. Straciła nerwy, kiedy jej córka przyszła pożyczyć pieniądze na przybory szkolne dla córek.

– Zadzwoniłam więc do Marka i zapytałam go, za co będziesz żył, czym nakarmisz swoją rodzinę?
– A ty, teściowa, lepiej zapytaj o to swoją córkę! – Mark mi przerwał. – Ona miała prawo zrezygnować z pracy, a ja byłem niewolnikiem?
– Jest mur z kamienia i ramię człowieka, na którym można się oprzeć. Córka została zwolniona, a on się obraził. Córka płakała, bo nie spodziewała się, że jej mąż zrobi coś tak “męskiego”. Teraz nie wiem, jak oni będą żyć? Elżbieta od razu zaczęła szukać pracy. Powiedziałam jej, że nakarmię ją i jej wnuczki, a jej mąż, skąpiec, niech sobie radzi na swoim

Также интересно:

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Close