Położna zamieniła dzieci.

Sylwia przyszła do pracy i przywitała się z koleżankami. Dyskutowały o łzawych telenowelach i martwiły się o głównych bohaterów.

– Jest o czym dyskutować. Ale nasz szpital ma swoje własne telenowele – powiedziała Sylwia.

Nikt nie rozumiał, o co jej chodzi. Dopiero później wszyscy przypomnieli sobie ten dzień i tę rozmowę.

Starsza położna była chora. Koleżanki odwiedzały ją regularnie. Pomagały jej w domu, przynosiły prezenty. Pewnego dnia Helena przyszła ugotować obiad. Skończyła wszystkie obowiązki i już miała wychodzić.

– “Helena, mam ci coś do powiedzenia” – powiedziała położna.
– Co się stało?
– Rozumiem, że moja godzina jest bliska, więc chcę oczyścić swoje sumienie. Nie mogę inaczej – to mnie dręczy.
Pewnego dnia obchodziliśmy w pracy urodziny i zaczęliśmy dyskutować, czy neonatolog pamięta dzieci. Zdjęłam z rączek dzieci bransoletki i przyniosłam mu niemowlęta. Lekarz nie mógł stwierdzić, które jest które. Najgorsze było to, że ja też zapomniałam, które jest które. Zamieniliśmy dziewczynki, a są z tej samej wsi. Nie wiem dlaczego nie powiedziałam o tym od razu … Pewnie się bałam. A to ciążyło mi przez te wszystkie lata.
– Żartujesz?
– Chciałbym… Pozwól mi dać ci kontakty do tych kobiet, powiesz im prawdę. To jest moja ostatnia prośba.

Tak niespodziewaną rewelację trudno było pojąć. Jak najlepsza pielęgniarka w szpitalu mogła zrobić coś takiego?

***
Sylwia i Linda wychowywały się razem ze swoimi rodzicami i nie rozumiały, dlaczego nic ich nie łączy. Nie czuły więzi. Nawet ich charaktery były zupełnie inne. Sylwia miała najlepszą przyjaciółkę, która również miała na imię Sylwia. Była ona rówieśniczką jej siostry Lindy; urodziły się tego samego dnia.

Często się odwiedzały. Miały ze sobą tyle wspólnego. Mijały lata. Ich przyjaźń stawała się coraz silniejsza. Ale wkrótce przyjaciółka Sylwii wyjechała do Włoch, żeby zarobić pieniądze, bo w wiosce nie mogła znaleźć normalnej pracy.

***

Pielęgniarki często wspólnie obchodziły święta. Sylwia była duszą imprezy. Właśnie opowiadała kolejny dowcip, gdy do dyżurki pielęgniarek weszła Sylwia, jej przyjaciółka.

– Co za spotkanie. Co cię tu sprowadza? – krzyknęła.
– Chciałam sprawdzić, co u ciebie. Oto prezent dla ciebie – uśmiechnęła się.

Gdy rozmawiały, podeszła Helena. Wpatrywała się w obie, bo wiedziała, dlaczego są do siebie tak bardzo podobne.
– Jesteście jak siostry – powiedziała jedna z pielęgniarek.
– Tak, jak dwa groszki w strąku – odpowiedziała druga.
– I nie ma się czemu dziwić… Sylwia, musimy porozmawiać – powiedziała Helena.

***

Następnego dnia wszystko wyszło na jaw. Sylwia była przekonana, że położnej coś się pomieszało w głowie. Jak jej matka mogła się nie domyślić? Czy nie zdawała sobie sprawy, że wychowuje cudze dziecko?

***

Rozmowa była ciężka. Helena opowiedziała jej wszystko ze szczegółami. Wtedy Sylwia powiedziała:
– Powiem mojej przyjaciółce, ale Linda pewnie nie chce znać prawdy. I nie uwierzyłaby w to.
– To już zależy od ciebie. Obiecałam, że powiem. Wypełniłam swoją misję.

***
– Sylwia, czy wiesz, że ty i ja jesteśmy siostrami? Helena mi powiedziała. Zamienili cię w szpitalu – zaczęła rozmowę.
– Wiem. Właśnie miałam ci powiedzieć…

Rozmawiały całą noc. Wspominały swoje dzieciństwo, dorastanie, młodość. Pomimo tego, że wszystkie tajemnice wyszły na jaw, postanowiły nikomu o tym nie mówić.

Также интересно:

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Close