Nasza mama regularnie jeździ do innego miasta, aby odwiedzić brata i posprzątać jego mieszkanie.

W dzisiejszych czasach jest wielu maminsynków. Pół biedy, jeśli jest to młody chłopak, ale nie! To duży facet! Mężczyzna po czterdziestce, którego matka odwiedza regularnie, raz w miesiącu, żeby kupić mu jedzenie, ugotować posiłek i posprzątać mieszkanie.

Mój brat mieszka w innym mieście, wyjechał na studia i tam został. Nie jest żonaty, nie ma dzieci, nie ma też rodziny. Oczywiście, nie raz się żenił, ale jakoś nie wychodziło. Może synowym nie podobało się to, że mama ciągle go odwiedzała i rządziła tak, jakby była u siebie, a może coś innego im nie pasowało.

W każdym razie teraz mieszka sam w dwupokojowym mieszkaniu. Rodzice pomogli mu kupić to mieszkanie. Mama regularnie dzwoni do niego i pyta, jak się czuje, co jadł i jak minęła mu noc. On również cały czas dzwoni do mamy i informuje ją o każdym swoim ruchu. Jeśli, nie daj Boże, nie zadzwoni do matki, nie może ona znaleźć sobie miejsca przez cały dzień. Jest milion powodów, dla których może nie zadzwonić: zapomniał telefonu, zaspał, jest zawalony robotą.

Mama odwiedza go regularnie. Myślę, że odwiedzałaby go częściej, ale jest panią w starszym wieku i trochę trudno jest jej być w drodze przez pięć godzin. Kiedy mama przyjeżdża, od razu zajmuje się sprzątaniem. Przyjeżdża do niego na jeden dzień: sprząta, robi pranie, gotuje, kupuje mu artykuły spożywcze, a następnego wieczoru wraca do domu.

Gdy mama jest u niego, on zajmuje się swoimi sprawami. Wielokrotnie mówiłam im, że on musi nauczyć się radzić sobie sam, ale matka nie chce słuchać, mówiąc: “Czy ten chłopak sam sobie poradzi? Mama jest już po sześćdziesiątce, nie jest już młoda, a jej stan zdrowia nie jest dobry. Ile razy mu to mówiłam, wszystko na nic, ma tylko jedną wymówkę: “Czy mam ją wyrzucić, jak przyjedzie?”.

Kilka tygodni temu zepsuł się mu laptop, więc mama zaproponowała, żebyśmy się wszyscy zrzucili i kupili chłopakowi nowy.

Powiedziałam jej wtedy, że on nie jest już chłopcem, a jego pensja jest przyzwoita, więc w razie potrzeby może sobie kupić własny. Ja mam dwoje dzieci, więc mam na co wydawać pieniądze.

Pokłóciłyśmy się z mamą, nazwała mnie bezwartościową siostrą i powiedziała, że jestem kompletną egoistką. A ja siedzę i myślę: dlaczego miałabym pomagać dorosłemu człowiekowi.

W każdym razie pokłóciłyśmy się z mamą o mojego brata. Ja stałam się zła, ona była na mnie obrażona, że nie zgodziłam się mu pomóc. A dlaczego, u licha, miałabym mu pomagać? On ma dobrą pracę i przyzwoitą pensję, ale wciąż czeka na matkę, która go nakarmi i posprząta po nim.

Co byś zrobił w takiej sytuacji, powiedz mi w komentarzu?

Также интересно:

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Close