Mój syn jest uczulony na kurz, a synowej to nie obchodzi

Anna była bardzo dobrą kobietą. Nawet zbyt dobrą – wszyscy ją wykorzystywali. Ale z czasem nauczyła się być przebiegła, a ci co wcześniej ją wykorzystywali byli jej posłuszni.

Jej mąż był starym, zrzędliwym gburem – zawsze z czegoś niezadowolony. Krzyczał? Anna nakarmiła go smacznym obiadem, nalała mu kieliszek. Już zmiękł. Córka była kapryśna, dopóki nie wyszła za mąż. Poznała Niemca, a on zabrał ją do swojej ojczyzny.

Co prawda, z synem było bardzo trudno. Ciągle marudził i był maminsynkiem. Anna mu współczuła, bo często chorował. Na tle częstych ostrych infekcji wirusowych dróg oddechowych nabawił się alergii na kurz. Od tego czasu Anna codziennie musiała prać jego pościel i ubrania, tak aby nie było w nich ani jednej drobinki kurzu.

Jacek, po powrocie z wojska, natychmiast postanowił się ożenić. Jego dziewczyna pochodziła z rodziny dysfunkcyjnej.

– Dlaczego ją przywiozłeś? Gdzie ją znalazłeś? – Ojciec był oburzony.
– To nie jej wina, że jej rodzice piją. Ja ją kocham, tato! – Jacek był wściekły.

Anna uspokoiła męża, żeby nie straszył biednej dziewczyny. Anna była przeciwna ocenianiu człowieka po jego ubraniu. Synowa drżała ze strachu, ale z czasem przyzwyczaiła się do nich.

Postanowili zamieszkać z rodzicami. Na początku Wiktoria starała utrzymać wszystko w czystości. Ale potem zaczęła wrzucać swoje brudne pranie do kosza teściowej. Anna prała wszystko, choć się denerwowała, ale nie chciała prowokować konfliktu.

Po ślubie Wiktoria stała się jeszcze bardziej leniwa. Naczyń nie myła, nie gotowała, nie sprzątała. Teść zaczął się denerwować. Żal mu się zrobiło żony, bo przecież jeszcze pracowała. Tak ich to ubodło, że nowożeńcy postanowili wyprowadzić się do wynajętego mieszkania.

Nie zaprosili tam ojca, tylko mamę. Anna łapała się za głowę, gdy przekraczała próg ich mieszkania – wszystko było pokryte brudem.

– Wiktoria, nie możesz tak robić. Musimy posprzątać – Jacek jest alergikiem.
– Nie powinnaś była trzymać go w sterylności jako dziecko. To twoja wina, że ma alergię – odszczekała synowa.
– I dlaczego nie kupujesz chemii gospodarczej? Dlaczego myjesz wszystko mydłem?
– Moja mama tak robiła i ja też tak będę robić. Nie trzeba wydawać pieniędzy na różne bzdury.

Po jakimś czasie synowa miała mieć urodziny. Anna kupiła jej różnego rodzaju środki czystości i włożyła je do pięknego pudełka. Synowa aż sapnęła, gdy zobaczyła tak wspaniały prezent.

– Co to jest? Kosmetyki i inne rzeczy? Fajny prezent!
– Nie, nie znam się na kosmetykach.To chemia gospodarcza. Ten prezent na pewno się przyda.
– Czy uważasz, że jestem takim bałaganiarzem, że nawet na urodziny powinnam dostawać proszki? – Synowa się rozpłakała.
– No, przestań. Nie chciałam cię urazić.

Synowa poszła do łazienki, żeby się wypłakać, a Jacek zaatakował matkę. Powiedział, że zepsuła urodziny jego żony. Anna postanowiła szybko naprawić sytuację:

– Więc to nie jest prezent. Ja to tylko przyniosłam. O, tu jest właściwy prezent dla Wiktorii – teściowa wręczyła pieniądze.
Od tamtej pory teściowa nie jest wpuszczana do ich domu. Jacek czasem sam odwiedza rodziców, ale synowa nie chce ich znać. Anna zauważyła, że jej syn ubiera się teraz czyściej, a na zdjęciach widać, że w domu nie ma już tego bałaganu. Wiktoria wyciągnęła więc pewne wnioski!

Czy synowa powinna się obrazić z powodu takiego prezentu?

Также интересно:

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Close