Jak towarzysz podróży stał się moim małżonkiem

Mówi się, że nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny. Tak, a los łączy ludzi nie ot tak sobie, ale w określonym celu.

Tego dnia szukałam samochodu, którym pojechałbym do Piotra. Po znalezieniu bla bla  na jednej ze stron poszłam spać. A rano razem z koleżanką pojechałyśmy na miejsce spotkania.

Na miejscu, zobaczyłyśmy , że  będę jechała z dwoma chłopakami o atletycznej budowie ciała. Oczywiście byłam wtedy przerażona, podobnie jak mój koleżanka . Ale co zrobić – musiałam jechać. Moja koleżanka zapisała markę i numer samochodu, tak na wszelki wypadek, a ja pojechałam.

Na początku chłopaki wydawali mi się trochę niegrzeczni i bezczelni. W końcu powiedzieli, że mogę ich zabawiać, gadając przez całą drogę, albo spać. Zdecydowałam się na rozmowę – czemu nie.

Kierowcą był chłopak o imieniu Bartek, który opowiadał mi o swoich osiągnięciach sportowych i o tym, jak trudno mu było znaleźć dziewczynę. Naprawdę chciał mieć poważny związek.

Zrozumiałam, że Bartek mnie pociąga, prawie natychmiast wziął mój numer telefonu, który mu dałam.

Po przyjeździe do Piotrka podziękowałam im. Przez około tydzień Bartek pisał do mnie i dzwonił, prosząc o spotkanie. Nie chciałam. Ale po tygodniu się zgodziłam – w końcu co mam do stracenia. Spędziliśmy miło czas w kawiarni i poszliśmy na spacer do parku.

Bartek powiedział, że mieszka z chłopakami, a w mieszkaniu jest bałagan, brakuje kobiecej ręki. Pomyślałam – dlaczego by nie pomóc. I tak właśnie poszłam pomóc , że po miesiącu zostałam jego żoną. Mamy już córkę i jesteśmy niesamowicie szczęśliwi. Mówi się, że pierwsza opinia jest myląca – tak też było w moim przypadku.

Также интересно:

Leave a Reply

Your email address will not be published.

Close